rosół ,stringi i chłop…

maj 27, 2007 at 8:42 pm (Dzień jak co dzień)

skwar
wyruszam na działkę
muszę z przykrością powiedzieć, ze zostałam dziś bardzo niemiło potraktowana ,
słyszę a nie powinnam bo przecież mam słuchawki jak ktoś podchodzi do mnie i robi mi przysłowiowy wiatr przed nosem -nie do wiary, kobieta wrzeszczy na mnie!?
że mam niestosowny strój !! -bardzo przepraszam nago nie szłam, w dodatku nie wiem czy szpiki i mini to niestosowny strój -ok. spódnica była bardzo krótka
ale bez przesady nikogo nie demoralizowałam
chyba, że jej chłopa co szedł za nią jak ciele…
po lamentach i wyrzutach kobiety -powinnam coś powiedzieć -nie potrafiłam stałam teraz ja jak ciele i zerkałam na chłopa , który prosił by przestała
wyszłam z amoku -przemówiłam do obiektu
jąkając się co do mnie nie podobne -sama się zdziwiłam, że mogę..
stwierdziłam,że jakbym chodziła w stringach przed jej oknami
i machała jej ręką ,jak je rosłów w niedziele
to jej chłop makaronem się udławi
a chyba tego nie chce?!
obiekt się zdenerwował
broniący chłop został zaatakowany torebką
przemoc w rodzinie w dodatku w niedziele
nie wiem czy tak można?

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

wyjątki, zasady, reguły,zawsze, nigdy…

maj 27, 2007 at 8:41 pm (Dzień jak co dzień)

…każdy z nas ma swoje zasady, którymi kieruje się czy też idzie przez życie, oczywiście one zmieniają się z czasem kształtowania własnej osobowości, pod wpływem otaczającego nas świata…
zasada nr 1. nigdy nie mów nigdy
tak tak nie mów bo jak na złość, los wykręci numer i co? i potem te nigdy jakoś przestaje obowiązywać
zasada nr 2. zawsze
tak tak jak lubimy mówić “zawsze” zawsze to i tamto, a potem okazuje się jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, zawsze przemineło z wiatrem
zasada nr 3 nie “żonaty”
tak tak to moje słowa, biorę pełnoą odpowiedzialność za to co pisze a tym bardziej co mówię ,
i co teraz? do tej pory udawało mi się wychodzićcało z takich sytuacji
zonaty-precz!
zasada nr 4 żyj zgodnie z samym sobą
tak tak i żyj tu teraz !?
zasada nr 5 dystans
to trudne i mi to z trudem przyszło, mam dystans do samej siebie i do świata zdroworozsądkowy dystans -ale nie oznacza to że się nie angażuje
zasada nr 6 w pracy się pracuje a nie romansuje

mam taki a nie inny zawód -niestety -świadomie podjęłam decyzje w wieku 9 lat -nieźle no nie- a jednak nie żałuję i jakoś cały czas utwierdzam się w przekonaniu, że obrałam dobrą drogę
wysłuchuje historii życia innych ludzi, są to różne historie, czasami nic się nie da zrobić w danej sprawie -życie uczy pokory!
tak uczy, doceniamy to co mamy albo zmieniamy by nie mieć tego co mają inni
znam historie w której tkwie
wiem,że wszystko ma dwie strony i z pewnością tej drugiej strony nie wysłucham
rozmawiałam z Nim -stwierdził rozwód
“chce mieć dom, kobiete która będzie mnie kochać , dziecko”
stwierdził ,że nie tak mialo być…”miałem nadzieje,że jak mnie zobaczysz powiesz, zostawmy to tak jak jest czasmi napisze na gg”
no tak miej tu nadzieje!
wyszło inaczej …
czyżbym zrobiłam wyjątek…?

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

kilka słów o nim…

maj 27, 2007 at 8:40 pm (Dzień jak co dzień)

kilka słów o nim wypadałoby napisać, skąd się wziął i dlaczego teraz- nie wiem
pojawił się i już
co będzie dalej nie wiem
zobacze
…zadzwonił telefon- mój kolega z Irlandii podaje mi chaotycznie cyfry swojego nr gg
napisz koniecznie pójdziemy na piwo, po wspominamy stare dzieje,
ucieszyłam się bo lubiłam Marka
dorwałam się do komputera, wpisuje podany nr gg -okazuje się że to nie żaden Marek tylko On
zaczeliśmy gadać,
mijały dni,tygodnie,miesiąc
znikł…
w pracy mówiłam mojej przyjaciółce Ewie,że z Nim coś się stało
coś mu jest, nie wiem skąd, ale tak czuję,że coś z Nim nie tak
po kilku dniach okazuje się,że miał wypadek wylądował w szpitalu
no tak
mijały dni,tygodnie, miesiąc
znikł…
okazało się ,że padł komputer co za pech bo mi też, i tak zaczeliśmy pisać do siebie Sms-Y
pogamtwane to wszystko bo zaczęłam mimiowolnie za nim tęsknić
zaczęło to mnie dręczyć, męczyć nie wiedziałam czy nie mijam go na ulicy
czy facet, który się do mnie usmiecha to może On…
jeszcze Mag, stwierdził ” ZRÓB COŚ z tym wykończysz się !
spotkajcie się, albo okaże się super albo nie
daje Ci dwa tygodnie na to by załatwić sprawe…”
no tak
3/4 maja -
Prokuratura
impreza urodzinowa
spotkanie z Nim
niewyspana, zmasakrowana pytaniami i jazdą czeka mnie spotkanie z Nim
oczywiście zaczął się wykręcać bo na pewno jestem zmęczona
itp.
postawiłam dziś na jedną kartę wszystko co mam
naprawdę wszystko
jeszcze King wyskoczył ze ślubem
spotkanie z Nim miało mi pokazać za kim tęskniłam …
i co dziwne historia zatoczyła koło…
czekając na pociąg usiadłam na mojej ławce w Krakowie
rok temu na tej ławce zalana łzami zastanawiałam się co z moim związkiem z Kingiem się dzieje
co dalej i jak bardzo mi z tym źle…
w tamtym roku uciekłam z mojego Krakowa do domu …
a wtedy -4 maja -jechałam z Krakowa do kogoś -do Niego
i nieważne jak wyglądał i kim się okaże jechałam do Niego
było fajnie
i na szczęście nie okazał się facetem , który namiętnie się do mnie uśmiechał…
spotkaliśmy się raz i drugi raz
gadając ciągle na gg, pisząc i dzwoniąc do siebie
w tym czasie King planował nasz ślub…
wiem powiecie że to nie w porządku spotykać się z Nim a wyjść za mąż za Kinga
zgadzam się
nie w porządku bo On ma żonę
stwierdził ze musi mi to powiedzieć bo mnie szanuje i żałuje, że nie spotkalismy się jak się rozwiedzie -za jakiś czas jak uporządkuje swoje życie
ścieło mnie -pobiegłam do Charona -mojego przyjaciela
który codziennie wtłaczał mi że ślub z Kingiem nie rozwiąże sparwy
że jestem wykształconą kobietą i sama dobrze wiem jak to będzie wyglądać
że się sprzedam i nic na lepsze nie będzie
szczególnie że jak sięokazało zarzuty były jasne
i potwierdzały je dowody
no tak -nie czułam się uradowana ,pełna euforii że wychodzę za mąż
ba czułam się źle
9 maja spotkać się miałam z Nim
mieliśmy pojeźdźić na rowerach
o ranyyyyyyy -ja i rower! kiedy to było
ale nie bardzo chciałam Go widzieć przecież jutro slub
zaczęło padać -coś pozytywnego nie przyjedzie
przyjechał w strugach deszczu
było super
rozmawialiśmy o jego związku jak to będzie …
szczerość- a ja ??
ja nie powiedziałm nic
słuchałam
taaa
cieszyłam się że ktoś kogo znam tylko z gg potrafił do mnie przyjechać z innego miasta w deszczu by pojeżdźić ze mną pare godzin na rowerze
że to mój ostatni dzień bo z Kingiem tak nie będzie skoro do tej pory nie było
z tą perspektywą poszłam spać
by wziąść w Krakowie ślub

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

papierosy,piwo,piątek,początek…

maj 27, 2007 at 8:35 pm (Dzień jak co dzień)

wróciłam, właczyłam radio i namiętnie jak na tą porę nastało palę papierosa -
dziś piątek-
turkot pociągu pchał mnie w stronę Krakowa tak od lat,dziś patrzyłam jak odjeżdża ale beze mnie …dziwne uczucie
w siódmym niebie byłam dzisiaj na pogawędce z piwkiem w ręce,
w towrzystwie jak na niebo przystało…

jak złudne jest to wszystko, jak bardzo omotani jesteśmy ludzmi z którymi żyjemy -
jesteśmy związani. że tracimy nagle siebie
przecierając nagle oczy widzimy szarość a czasami nie widzimy nic -bo juz dna bardziej sięgnąć nie mozna
wtedy jak dobry Anioł pojawia się ktoś kto pozkazuje Ci inną wersję obranej drogi
wbija przysłowiowego klina -zaczynasz mysleć , analizować zadając pytanie dlaczego teraz kiedy jesteś zmęczony, opuszczony i nie wierzesz w nic -pojawia się i przestawia życie albo burzy coś co kiedyś było podstawą egzystencji

wiem kim jestem, wiem kto mnie wychował, kim chce być, czego chce,
znam swoją wartość, jako kobiety i jako człowieka,
szukam mojego małego punktu
wiem także że podziękuję Kingowi za to, że był i że już nie wróci

każdy z nas jest dyspozytorem własnych torów tylko trzeba umieć odważyć się wsiąść do właściwego pociągu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

zniszczony ,nadgryziony…

maj 27, 2007 at 8:32 pm (Dzień jak co dzień)

…powróciłam na swoje salony, odmózdżona z zakupami -nie wiem jak to się stało ze za pierwszym razem udało mi się znaleść klucze w mojej POjemnej torebce…
dziś dowiedziałam się jaka to jestem fajna, mądra, ładna i mam poczucie humoru…
…że tak zadroszczą mi, że taka fajna jestem
taaa a
nie przesadzajmy
w punkcie -gdzie pracuje -mam kolegę SuperKrzysia

okazało sie ze mamy nie tyle wspólne tematy co poglądy to w dodatku jest fajnym i jak to określiła moja klientka “łakomym kąskiem”
okazało się że to kolejny zniszczony, nadgryziony przez kobiete, która nie potrafi docenić tego co ma
ja doceniłam Kinga
doceniałam jak przywoził mi z Krakowa moje ulubione eklery
jak przynosił mi do łóżka ciepłe bułki
doceniałam bo kiedyś chciał, starał się
spalaliśmy się dla siebie
przenikaliśmy się
czar jak bańka mydlana prysł…

no ale wrócmy do SuperKrzysia
my kobiety potrafimy umęczyć nawet głaz
szkoda że ten okaz ucieka
przed nami
szkoda także że mężczyzna potrafi zabić w kobiecie całą swoja kobiecość
szkoda że skutki takich ludzi ponosi bogu ducha winna osoba , która nie zasługuje na brak naszego nie zdecydowania,na wątpliwości i lęki …
jak to jest że fajny facet i fajna kobieta nie mogą być razem
że Ci fajni ludzie są zniszczeni nadgyzieni i samotni
że wierzą w miłość w nienawidzacym świecie
jak to jest?

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

i miał być ślub…

maj 27, 2007 at 8:31 pm (Dzień jak co dzień)

musze pogadać, wczoraj poszłam z MaG-iem na spacer …
“nie masz pojęcia jak się cieszę,że nie wzięłaś tego ślubu”-no tak ja też się cieszę, nie ma to jak faktycznie skazać się na coś czego się nie chce,
z tym ślubem to był cyrk -czeski film !
w sumie trzeba było by cofnąć się kilka lat wstecz…
King był na moim roku, spodobaliśmy się sobie – dla niego, dla naszej miłości, żuciłam wszystko i pojechałam z nim
mieliśmy wszystko,piękny dom, piękny ogród, samochody, imprezy, znajomi- jego, MOICH NIE CIERPIAŁ, chcieliśmy mieć taras co za problem i taras był, nie baliśmy się niczego, świat był nasz -zawsze się śmiał -MY jesteśmy niepokonani
i coś nas zaczęło pokonywać,chyba my sami
jego nocne wypady, dziwne telefony, moje dociekania -mówił ” nic się nie dzieje Maleństwo”
i ja wierzyłam że tak jest ,
dla wszystkich było to takie oczywiste, że My to zawsze będziemy razem
ślub miał odbyć się w czerwcu ubiegłego roku -prawie wszystko załatwione
wieczorem dzwoni prosząc, że szykuje się wyjazd zagranice po samochód- jego marzenie, czy ja nie przyjade do niego (a wtedy przed slubem mieszkałam u siebie) wzięłam urlop i
przyjechałam wiedziałam, że marzył o tym samochodzie
miały być 3 dni-cóż zrobił się tydzień, nie zadzwonił do mnie, że przyjedzie później ZADZWONIŁ DO MAMY swojej by się nie martwiła -
zrobiłam swoje- spakowałam wszystkie swoje ubrania i pojechałam do domu…
ucieszyłam sie na jego widok pod moją klatką zmarnowanego ze swoim trofeum
cieszyłam się
kochałam go ponad wszystko
potem okazało się, że z nowym nabytkiem trzeba pozałatwiać …a nasz ślub
jakoś przestał go interesować, przełożyliśmy o następny miesiąc
okazało się ,że King ma nie tylko mnie,
dziewczyna w ciąży , ja , on i ślub ,nasze marzenia, cele…
dla niego nic się nie zmieniło dla mnie ZMIENIŁO SIĘ WSZYSTKO
rozstaliśmy się
ja- wróciłam do domu, on- mieszka w naszym domu
przyjeżdżał i przyjeżdża nadal bo tęskni ,bo kocha…
Wybaczyłam mu, miałam nie najlepszy okres i z pewnością sama dołożyłam się do obecnej sytuacji swoje 5 groszy, nie jestem aniołem,potrafie ranić jak nikt
maj 2007 -moje urodziny- mam dużo znajomych, kilku wiernych przyjaciół-
świętowałam !
to, że jestem i myśle tak a nie inaczej to m.in ich zasługa
w dodatku poznałam kogoś i jakoś moja perspektywa -moje życie nabrało kolorów
4 maja jechałam do Krakowa
okazało się, że King jest podejrzany o przestępstwa …
jako jego narzeczona podobno mam wiedzę odpowiednią dla odpowiednich służb-
ślub miał być 10 maja 2007
miał być

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

transmigracja dusz…

maj 27, 2007 at 8:29 pm (Dzień jak co dzień)

…czy wydarzenie nie jest tym bardziej znaczące i wyjątkowe, im więcej potrzeba było przypadków, aby mogło nastąpić? Tylko przypadek może wyglądać jak wysłannik losu. To, co jest nieuchronne, czego się spodziewamy, co powtarza się codziennie, jest nieme. Tylko przypadek do nas przemawia.
w najmniej oczekiwanym momencie wtedy kiedy wszystko jest na swojej półce i kurz starty -stan niewiedzy błogiej nieświadomości zwątpienia -powoduje nienadnaturalną błogość -aż kusi by pozostało tak jak jest -aż męczy własna nieuchronność-aż dręczy włąsna naiwność. Wtedy zaglądasz w głab siebie i okazuje sie jak bardzo jesteś samotny
niewiedza jest słodka
jednak nakazuje tym niewiedzacym wiedzę posiadać

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

mop i Pani B.

maj 26, 2007 at 11:16 am (Dzień jak co dzień)

sobota
tam gdzie mieszkam cywilizacja skończyła się w czaach PRL-u i co 6 tyg.doznaje zaszczytu wycierania klatki schodowej
nie czarujmy się -robię to niechętnie
nie przykładam się do tego obowiązku
więc mimo,że cywilizacja nie dotrała tam gdzie mieszkam dotarła do mnie
i chętnie z niej korzystam,dlatego MOP-Możesz Oczywiście Powycierać -stosuję co 6 tyg.
no tak i własnie nastał ten dzień -dzień Wycierania!!
cały asortyment potrzebny do tego zabiegu miałam przygotowany
rozglądam się na boki …o nikogo nie ma! …fantastcznie, rachu ciachu i po sprawie
niestety mój stan eufori był krótkotrwały,
niewiadomo skad i jak wyłoniła się moja sąsiadka -Pani B.
Pani B. jest osobą starszą i chorą, a wydarzenie:” ja i Mop”- nie mogła sobie odpuścić
po chwili podeszła do mnie i patrzy wzrokiem krytycznym, że tym czymś nie powycieram, ze będa mazy i że jest mokro i powinnam teraz na sucho powycierać
po takim ględzeniu za długim! a uwierzcie jestem cierpliwa nie wytrzymałam
powiedziałąm jej, że to jest nowa metoda wycierania i teraz kazdy tak wyciera
nie pomogło
po chwili obiekt mojego podniesionego ciśnienia pojawił sie
w majtkach z mopem stwierdzając ze mi pomoże
widząc Panią B.w stroju, którego nawet moja bujna wyobraźnia opisać nie potrafi
chciałam uciec
płakać czy się śmiać
tym sposobem nastąpiła praca zespołowa
ja na mokro-Pani B. na sucho
tylko jedno mnie ciekawi skąd Pani B. miała mopa??

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

odmóżdżenie….

maj 23, 2007 at 5:57 pm (Dzień jak co dzień)

…trzy razy w tygodniu odmóżdżam się -nie nie to nie hobby, to moja praca!
po takim dniu czasami nie wiem jak się nazywam i powiem szczerze nie zalezy mi na tej wiedzy…
i tak dowiaduje się kto z kim, gdzie, dlaczego, po co, na co i którędy, dowiedziałam się bo jakbym sama nie wiedziała że faceci to ….a kobiety to….
no ba !
że nie warto bo wszystko jest do D…
inni się zastanawiają jak ja mogę jeszcze z uśmiechem na twarzy powiedzieć coś pozytywnego skoro przez kilka godzin słucham że jest ŻLE
eee będzie dobrze Troche wiary! WIARY!
powinnam teraz zaklnąć bo czasami i to mnie opuszcza ale Walcze!
Ktoś musi…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz